30.01.2020

Veganmania Katowice 2020















Cześć.
W niedzielę 19 stycznia miałam przyjemność brać udział w szóstej edycji Veganmanii w Katowicach. Pierwszy raz byłam na takim wydarzeniu i już wiem, że nie ostatni. Na początku zdecydowałam się na to ze względu na duże ilości jedzenia i deserów bez laktozy, gdyż mam nietolerancję. Wystarczył mi pierwszy post, który zobaczyłam na temat vegańskich tortów, babeczek, lodów. Stwierdziłam, że to będzie mój dzień dziecka, urodziny i święta - wszystko w jednym dniu. Na prawdę bardzo trudno znaleźć na codzień takie miejsca gdzie serwują bezlaktozowe pyszności.
















Później postanowiłam dowiedzieć się czegoś więcej. Takie wydarzenia organizuje Stowarzyszenie Otwarte Klatki. "Zostali uznani przez Animal Charity Evaluators za jedną z 4 najskuteczniejszych organizacji na świecie działających na rzecz ochrony zwierząt, otrzymując tytuł Top Charity. Otwarte Klatki są pierwszą i jedyną organizacją wywodzącą się z Polski wyróżnioną tym odznaczeniem."

Uważam, że na prawdę odwalają kawał dobrej roboty by pomóc zwierzętom. Od mojego znajomego, który jest blisko tego stowarzyszenia wiem, że wszystko co piszą i robią jest prawdziwe, a nie przysłowiowe lanie wody.
Zainteresowanych zapraszam na ich stronę: link




















Wracając do Veganmanii. Stwierdziliśmy z M, że zakupimy bilet VIP, by bardziej wspomóc ochronę zwierząt. W ramach tego dostaliśmy dodatkowo torbę, vegański deser, przypinkę i bony zniżkowe. W środku działo się dużo. Było mnóstwo różnych stoisk np. z serami, z masłami orzechowymi, ze słodkimi wypiekami, z gotowymi daniami na ciepło, z kosmetykami. A jeszcze więcej zainteresowanych ludzi.
Nie trzeba było robić zakupów w ciemno, najpierw można spróbować wybranych produktów, a później zdecydować czy chce się je nabyć czy nie. Były też stoiska z gadżetami i ubraniami, licytacja obrazów, odbywały się usługi piercingu i tatuażu. Można było posłuchać różnych wykładów i wywiadów. Szczerze zachęcam wszystkich by chociaż raz zajrzeć na takie targi i samemu zdecydować czy warto, według mnie zdecydowanie tak.



















Ostatnio otworzyłam oczy na okropności jakie dzieją się wokół biednych bezbronnych zwierząt i mam zamiar kroczek po kroczku przestać dokładać swoje cegiełki do tych okrucieństw. Dopiero po zobaczeniu filmu, który wyciekł z laboratorium w Niemczech zrozumiałam jak tak na prawdę wyglądają testy kosmetyków na zwierzętach. Mam zamiar wszystkie moje produkty wymienić na te CF (bez testów na zwierzętach). Dla nowicjusza jest to po prostu czarna magia, tyle tych informacji w internecie, a większość nie jest w stu procentach prawdziwa. Z pomocą przyszła mi aplikacja "Happyrabbit" i grupa na Facebooku "Kosmetyki bez okrucieństwa" oraz stoiska na Veganmanii. Skoro nie wszystkie moje kosmetyki są CF, a już wydałam na nie pieniążki, to mam zamiar je skończyć i później zastąpić je nowymi - tymi dobrymi.



















Jeżeli chodzi o jedzenie to większości produktów i tak nie mogę spożywać ze względu na nietolerancję, tu od dłuższego czasu ratuje mnie właśnie kuchnia vegańska. Fakt mięso mi nie szkodzi, ale może z niego też zrezygnuje? Kiedyś byłam wegetarianką ze wzgladów smakowych, tak nie lubiłam i nie smakowało mi większość rzeczy mięsnych nawet ukochane przez wszystkich kebaby. A może by do tego wrócić? Tylko tym razem zostać wegetarianką nie przez pryzmat smaków, ale żeby chociaż trochę wspomóc zwierzątka? Dzięki temu może następnym krokiem będzie całkowity Veganizm?

A Ty jesteś Wege bądź Vegan? Co o tym wszystkim myślisz?

16.01.2020

Potęga wdzięczności.


Cześć. 
W dzisiejszych czasach większość ludzi marzy o wielkim szczęściu, ale nie zauważają tych małych, które skomulowane w całość dawałyby codziennie wielki wór radości.

Przez złość na życie, na siebie, na innych ludzi, a wręcz na cały świat. Przez zazdrość, bo ktoś inny coś ma, a my nie. Przez złe myślenie i pesymizm. Przez użalanie się nad sobą i ciągłe narzekanie. Właśnie przez to wszystko zakładamy sobie klapki na oczy i nie dostrzegamy tego co powinniśmy, tego, co wywołuje uśmiech na twarzy.

Jednym z moich postanowień noworocznych jest "praktykowanie wdzięczności". Już pod koniec minionego roku kupiłam sobie kalendarz, w którym będę codziennie zapisywała za co jestem wdzięczna danego dnia.

Jest to metoda, która wykonywana systematycznie podniesie mi te klapki z oczu. Chcę w ten sposób uświadomić sobie, że nie muszę czekać na szczęście, bo doświadczam go codziennie. Nie chcę, by te cudowne momenty mi dalej umykały. Chce je przeżywać tu i teraz oraz móc na nowo odczuwać spisując je wieczorem bądź wracać do nich nawet po kilku miesiącach.

[kalendarz - dealz, długopis - Carrefour,  jeden kwiatek z bukietu od M] 

Wdzięczności może nauczyć się każdy. Pomaga nam dostrzegać te małe codzienne "cuda". Z czasem, dzięki niej bardziej odczuwamy radość. Jesteśmy bardziej optymistyczni i myślimy pozytywnie. A to co myślimy, to przyciągamy. Ludzie szczęśliwi zwabiają jeszcze więcej dobrodziejstw losu.

Nie stawiajmy sobie warunków typu: jak zrobię /dostanę/osiągne "to", to będę szczęśliwy. A co gdy "to" nie nastąpi? To znaczy, że nie możemy być szczęśliwi? To znaczy, że musimy być cały czas przygnębieni? Oczywiście, że nie! Każdego, dnia spotyka nas coś, co może sprawić radość, musimy tylko nauczyć się tego dostrzegać.

Wdzięcznym można być za dosłownie wszystko.
Na przykład za: promienie słońca, słodkie jabłko, miłą rozmowę z znajomym, dostanie kwiatów, pyszny obiad, rozgrzewającą herbatę, chwilę ciszy i spokoju, dobrą książkę lub film, dach nad głową, spokojny sen, zdrowie, uśmiech bliskiej osoby, bezpieczny powrót do domu z pracy itd. Wystarczy poświęcić 5 minut każdego wieczoru na pomyślnie i zapisanie minimum trzech rzeczy, które sprawiły nam radość danego dnia. 
Kto wraz ze mną zaczyna praktykować tą metodę? 

Dzięki wdzięczności ludzie czują się lepiej i ze spokojem mogą spełniać swoje wymarzone cele.



05.01.2020

Krótkie podsumowanie końca roku.


Cześć. 
Chciałabym na chwilę cofnąć się do 2019 roku i go krótko podsumować. Nie był to dla mnie łaskawy czas. Napotkało mnie dużo trudności, nieprzyjemności i ciężkich chwil. Teraz wiem, że człowiek jeżeli chce, to potrafi. Nie sądziłam, że potrafię być tak silna i przetrwać tak złe rzeczy w ten sposób. Dzięki temu nauczyłam się cieszyć każdym pozytywnym momentem, stałam się pewniejsza i bardziej optymistyczna. Dotarło do mnie, że powiedzenie "jesteśmy tym co myślimy" lub "nasze myśli do nas wracają" jest równie prawdziwe jak "jesteśmy tym, co jemy". Mogę jednak powiedzieć, że końcówka tego roku była chyba najlepsza czym mnie w nim spotkało i jestem za to wdzięczna. 














Od razu po świętach miałam kolejne, a dokładnie wraz z M, mieliśmy swoją drugą rocznicę. Zdecydowaliśmy, że nie będziemy kupować sobie prezentów, ale zamiast tego gdzieś pojedziemy. Nasz wybór padł na góry, a mianowicie na Żywiec. Pojechaliśmy w poszukiwaniu śniegu i go znaleźliśmy. Stał się "cud" i pierwszego dnia zaczął padać. Warunki na drogach były bardzo ciężkie, więc odpuściliśmy wizytę na górze Żar. Bezpieczeństwo przede wszystkim. Zamiast tego spędziliśmy czas na wegetacji, spacerach, pobycie w aquaparku i zaliczyłam swoje pierwsze wyjście na narty. Nie będę kłamać, nie obyło się bez paniki i histerii przy pierwszym zjeździe. Bardzo się bałam, ale nie o siebie tylko o innych, że komuś zrobię krzywdę. Nie sądziłam, że brak kontroli może być tak straszny i spowodować łzy na stoku. Za to upadki mam wyrobione do perfekcji, gdy nie potrafisz się zatrzymać to "prawidłowo się przewróć". Później było już okej, może kiedyś jeszcze spróbuję. Teraz wiem, że narty na pewno nie będą moim ulubionym sportem. Podziwiam wszystkich, którzy potrafią jeździć, szczególnie małe dzieci.




Zaraz po świętach i rocznicy, pojawił się kolejny dzień do świętowania, czyli sylwester. Spędziliśmy go ze znajomymi. Była to impreza przebierana. Wybraliśmy, że będziemy Kleopatrą i Faraonem. Zrobienie strojów było banalnie proste i tanie. Koszt wyszedł nie więcej niż 50 zł. Chwała pasmanteriom. Na imprezie odkryłam, że nie jestem taka zła w kalambury i nawet dobrze mi w tym idzie.














Życzę Wam by ten rok minął lepiej niż poprzedni, byście spełnili swoje wszystkie postanowienia, cele, marzenia i pragnienia. I cieszyli się każdą dobrą chwilą. 

A Wam jak minął ten czas? Jak spędziliście sylwester? I jak samopoczucie w nowym roku?